
Oto! Nic dookoła nie ma, widzicie? Nawet Arwen. Dlatego nie wiedziałam co robić!!!
-Hallo? Jest tu ktoo? Kto kolwiek!! Ktoś!- Wołałam nie opanowana. Nic. Nie zaskoczyło mnie to. Czemu tu przyszłam? Arwen mi mówiła, ale w sumei muszę jej pomóc! Wołałam więc dalej.- Hallo! Luudzie, elfyy, syreeny, psyy, perły... KTO KOLWIEK!
Po kilku (chyba) godzinach, bo nie wiem ile czasu upłynęło, ktoś się odezwał.
-TO JAA! ALE MY SIĘ ZNAAMY!
-Tak... chy... chyba się znamy.- To był głos. Głos tego demona.- Ty jesteś Wielkim Mu?
-JA JESTEM TWOIM KOSZMAREM!
-Ja się niczego nie boję!- Skłamałam dziarsko, ale w słusznej sprawie!
-HA! HA! PUŁAPKA CZASU, PO KILKU DNIACH, TWÓJ KOSZMAR, STRACH, ZACZNIE CIĘ TU NAWIEDZAĆ, A TY STRACISZ ROZUM OD TEJ PUSTKI!
-Ja? Stracę rozum? Taa, jasne!- Wtedy ni zowąd przedemną pojawiło się lustro. Kazdy przedmiot był mile widziany, bo "zagłuszał" pustkę. W lustrze widziałam Arwen. Wyglądała jak by straciła zmysły!
-Aaa... Alleluja... to wielkanoc wieć wesołego haloween dla jubilata krawata munduru, mundurku szkoleeeegoo... eeee... "ARWEN! Maz pracę domową?"... eee... Nie. Nie mam. "ARWEN! Ty nieuku"... eee... przepraszam... dobrze... bobrze... szczurze i surykatko. Wiewiórko?- Gadała zezując.
-Nie! Zabierz to ty Głupi Mule!!!
-HA! HA! HA! INACZEJ BĘDZIESZ GADAĆ W PO TYM CAŁYM KOSZMARZE! HA! HA! HA!
SZATAN POWRACA!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz