"Halo? Gdzie ja jestem?"- Wołała. Widziała tylko zieleń dookoła siebie a dalej nicość, ale ciemną, czarną, mroczną. Próbowała wstać, ale z nogami i to na powietrzu (nie pod wodą) to trochę trudniejsze!
"Myszko! Arwen! Filcio!"- Wołała, ale bez odpowiedzi. Nie zostawało jej niz innego jak... czekać.
W tym samym czasie i ja zasnęłam i obudziłam się w podobnym miejscy, lecz związana zaroślami i ani rusz się z nich wyplątać."Syrenko! Perło! Szczeniaku! Pomózcie mi!!!"- Byłam strasznie poirytowana. Nikogo nie widziałam. Pomyslałam, ze pokonwersuję z tym całym SZATANEM!
"No Szatanie! Nie udało Ci się! Nie przestraszyłeś mnie!"- Skłamałam.
"Ha! Ha! Ha! Ty mała naiwna Myszo! TERAZ WIDZISZ JAKI JESTM POTĘZNY!".
Głos mrowiący krew w zyłach ucichł, ale powtarzał się w moich uszach. Ciągle słyszałam "JAKI JESTEM POTĘZNY, JESTEM POTĘZNY, JESTEM POTĘZNY, POTĘZNY, POTĘZNY, POTĘZNY, ĘZNY, ĘZNY, NY, NY, NY- i ucichło.
Siedziałam jak mysz pod miotłą. Nie wiedziałam co robić. Nagle śpiew syreny."Pod oceanem, mój piękny dom,
w koralowych fortecach widzę ją,
moja mama mi śpiewa piosnkę tą...
Gdy tylko słyszę podwodne nuty te,
to do nich zaśpiewać od razu chcę...
W moim pałacu syreny są,
ryby się bawią, śpiewając piosnkę tą,
korale machają się z prądem wody,
kocham to miejsce, a słowa piosenki,
to PODMORSKIE DOWODY..."
Ciąg Dalszy Nastąpi



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz